Niektóre
filmy by trafić na moją listę do obejrzenia muszą najpierw zdobyć kilka ważnych
nagród bądź nominacji do nich. Prawdopodobnie nie poświęciłabym filmowi Dallas Buyers klub dwóch godzin mojego (no
może nie zbyt cennego, ale jednak) czasu by obejrzeć ten film, nie wspominając o
dodatkowych kilkudziesięciu minutach by poświęcić tej produkcji tekst, gdyby
nie zdobyte 2 zdobyte statuetki Globów (MatthewMcConaughey za rolę
pierwszoplanową w dramacie i Jared Leto za rolę drugoplanową) i sześć nominacji
do Oscara (w tym te najważniejsze: najlepszy film, najlepsze role). Dramat i
historie z życia wzięte zdecydowanie nie są gatunkiem, który wybieram w
pierwszej kolejności . Jednak Akademia mylić się nie może, mimo iż o Jean-Marc`u Vallée wcześniej nie słyszałam (nie ma na
koncie głośnych filmów), a Matthew McConaughey do niedawna kojarzył mi się z
rolami amanta (do niedawna, ponieważ po zobaczeniu go w małej roli w Wilku z Wall Street i niezwykle dobrych
recenzjach jego ostatnich filmów przyznaję, że należy zmienić zdanie na jego
temat), a właściwie filmów z Jaredem Leto tych ważniejszych jeszcze nie widziałam
(Mr. Nobody i Requiem dla snu wciąż na liście do obejrzenia). Kreacje tych dwóch
aktorów w tym filmie zasłużyły niewątpliwie na uwagę, choć są to przypadki,
gdzie role te wymagały poświęceń. Matthew jest przeraźliwie chudy, do tej roli
ponoć schudł ponad 17 kilogramów, a Jared Leto ponad 13 i do tego chodzi w
damskich ciuszkach. Dwaj niewątpliwie przystojni aktorzy grają postaci chore na
AIDS. Jak to się mówi, najłatwiej żeby zdobyć ważne nagrody trzeba się poświęcić,
albo zagrać wariata (patrz zeszłoroczne nominacje Coopera i Lovrence).




















